Jeszcze Polska nie zginęła…

30 sekund filmiku z dziećmi z zespołem Downa śpiewającymi Hymn Polski  spowodowało, że nie mogę się otrząsnąć. Trochę tak jak na jesieni, gdy po szkolnym apelu na 11 listopada mój syn przyszedł do domu z chorągiewką i z dumą oświadczył, że „Polska to duży kraj” i że mieszkamy w nim my. Pozostaje przytaknąć, ale w środku pojawia się pytanie, kiedy i jak zobaczysz, synu, na co ta Polska pozwoliła wobec ciebie? Jak ja wtedy zareaguję, jak to poukładać, jak wytłumaczyć?

Ktoś powie, że to arystokratyczny problem, że są większe. Oczywiście, że są, ale myślę, że wielu rodziców zadaje sobie i takie pytanie: co powiedzieć dziecku, gdy spyta o Polskę? Jak przekazać miłość do Ojczyzny? Jak mu wytłumaczyć ten paradoks, że kiedy ono macha chorągiewką i śpiewa „póki my żyjemy” parę przecznic dalej, w szpitalu ktoś podobne do niego  dziecko zabija? Jak pogodzić patriotyzm z pretensjami o to, że ciebie, twoich kolegów i koleżanki jawnie się dyskryminuje? Nie mówić? Przecież w końcu się dowie, to już lepiej niech się dowie w domu… Chyba niewielu zdaje sobie sprawę, że dopóki prawo nie chroni niepełnosprawnych dzieci, ich rodzice oprócz innych kwestii mają do przepracowania jeszcze taką trudność? I że taką Polskę naprawdę trudno się kocha…

Clara Lejeune, córka prof. Jerome’a Lejeuna – wybitnego genetyka, odkrywcy przyczyny występowania zespołu Downa, prolajfera i kandydata na ołtarze – w książce będącej wspomnieniami o ojcu opisuje, jak pewnego dnia przyszedł do niego na konsultację dziesięcioletni muminek z rodzicami. Płakał i nie udawało się go uspokoić. Rodzice wyjaśnili, że dzień wcześniej razem z nimi oglądał debatę telewizyjną dotyczącą aborcji na dzieciach z wadami genetycznymi. W pewnej chwili dziecko rzuciło się Lejeune’owi na szyję i wprost powiedziało: „Chcą nas zabić. Musisz nas bronić. My jesteśmy zbyt słabi i nie poradzimy sobie.” *

W istocie uchwalona w 1975 r. Ustawa Veil, nazwana tak na pamiątkę francuskiej minister zdrowia Simone Veil, reklamowana przez jej twórczynię jako postęp i zagwarantowanie praw kobietom i dzieciom – pozwoliła mordować niepełnosprawne maleństwa bez ograniczeń. Jak na ironię, była więźniarka KL Auschwitz, urządziła obóz śmierci w państwowych szpitalach. Patrzyły na to dzieci z zespołem Downa oraz ich rodziny, patrzył i Jerome Lejeune – człowiek, który dokonał epokowego odkrycia i do końca życia prowadził badania nad tym, aby zostało ono spożytkowane do terapii wad genetycznych. Równocześnie obserwował, jak analizę kariotypu wykorzystywano do selekcji i zabijania ludzi z wadami.

Dzieci z zespołem Downa są ufne, proste i dobre. Rysują flagę i kochają Polskę. Czy Polska wreszcie odwzajemni to uczucie?

Kaja Godek

*cyt za: Clara Lejeune, Życie jest szczęściem. Jerome Lejeune – mój ojciec, Kraków 2005, s.5

Udostępnij Tweet Udostępnij Wyślij