Nikt nas nie napuszcza. Działamy sami.

Rozzłościł się Jezuita o. Siepsiak na portalu Deon.pl, że ktokolwiek śmie apelować o zakaz medialny dla o. Gużyńskiego. Ponoć krytyka wypowiedzi, w których podważa się sens wprowadzania ochrony życia, szkodzi ruchowi pro-life (!). Wyjaśnię zatem o. Siepsiakowi kilka kwestii.

O prawie do życia dzieci nienarodzonych nie będzie decydowało żadne grono bliżej nieokreślonych ekspertów. Sugerowanie takich rozwiązań przez o. Gużyńskiego, zakonnika, jest hańbiące dla niego jak i dla całego zakonu. Historia zna przypadki że „eksperci” wypowiadali się kto ma rysy aryjskie, a kogo trzeba wysłać do gazu. O prawie do życia człowieka się nie debatuje, to prawo wprowadza się w życie. I takie jest stanowisko Kościoła (odsyłam choćby do KKK 2273), od którego o. Gużyński jest bardzo daleko.

Kiedy jest okazja, trzeba prawo zmieniać. Każdy, kto blokuje i szkodzi zmianie prawa, bierze na sumienie kolejne ofiary aborcji. Wzywając w takim momencie do niezmieniania prawa faktycznie opowiada się za aborcją.

Argument redaktora Deona o rozroście podziemia aborcyjnego byłby śmieszny, gdyby nie był straszny. W Polsce rocznie w wyniku zabójstw ginie ok. 500 osób. Może znieśmy zakaz zabijania, skoro istnieją grupy płatnych zabójców?

Widać że propaganda feministek o setkach tysięcy nielegalnych aborcji dociera nawet do Jezuitów. W 1997 roku w Polsce aborcja na życzenie była legalna przez 10 miesięcy, Polki zabiły wtedy około 3 tysięcy dzieci. Jak to możliwe, że teraz nielegalnie za pieniądze zabijają 100 tysięcy? Dokładnie tak samo będzie po wprowadzeniu zakazu aborcji eugenicznej, jakaś część kobiet może i dokona tego nielegalnie, ale większość nie. Nawet gdybyśmy mieli uratować tylko jedno dziecko i tak tę ustawę trzeba wprowadzić.

Poraża używany przez o. Siepsiaka język rodem z feministycznych opracowań. Prawo, które nie pozwala zabijać, nie jest żadnym restrykcyjnym prawem, jest prawem normalnym.

Nie wiem gdzie ojca uczyli historii, ale zestawianie indeksu ksiąg zakazanych i chlubnego dziedzictwa inkwizycji z praktykami z PRL-u pokazuje, że były to nauki nieskuteczne.

Chętnie bym ten artykuł opublikował we wspomnienie św. Atanazego Wielkiego, pogromcy herezji, ale nie mogę czekać do 2 maja na wspomnienie. Zresztą nie muszę swych wywodów podpierać autorytetem świętych.

Warto natomiast odnotować analogię do czasów św. Atanazego. Tak jak on zwalczał herezje ariańską, tak dzisiaj widzimy, że pleni się pogląd totalnie nienaukowy (i sprzeczny ze stanowiskiem Kościoła), jakoby dziecko poczęte nie było człowiekiem. Pleni się i u Dominikanów, i u Jezuitów. Inaczej nie da się wytłumaczyć faktu że chcecie debatować o prawie do życia dzieci nienarodzonych. Przecież nie debatowalibyście czy można zabić Waszego ojca czy brata, o którego człowieczeństwie jesteście przekonani.

A jeśli ktoś kłamie w tej sytuacji to o. Gużyński. W filmie zamieszczonym dzisiaj na portalu „Gazety Wyborczej”, stwierdza, że przeanalizował sytuacje prawną w krajach zachodu i „zaostrzenie” ustawy kończyło się wzrostem podziemia aborcyjnego. To ordynarne kłamstwo, bo przez ostanie 50 lat żaden kraj Europy Zachodniej nie ograniczał prawnie aborcji, tylko ją legalizował. W dużej mierze rękami chadeckich partii. Może o. Siepsiak jest w stanie wskazać taki kraj na mapie? I pytanie zasadnicze: po co o. Gużyński znów stara się szkodzić – tym razem kłamstwem – obywatelskim inicjatywom antyaborcyjnym?

Krzysztof Kasprzak

Udostępnij Tweet