Podwójne kłamstwo bezpiecznej aborcji

Jak ludzi, postrzegających aborcję jako zło, przekonać mimo wszystko do jej legalizacji? Otóż mówić, że cokolwiek zrobimy, kobiety które chcą aborcji i tak jej dokonają, więc należy zadbać o to, by procedura była dla nich łatwo dostępna i bezpieczna.

Organizacje proaborcyjne straszą nas także wizją krańcowo zdesperowanych kobiet, które okaleczają się podczas prób samodzielnego pozbycia się dziecka lub korzystają z usług lekarzy wykonujących aborcje w niehigienicznych warunkach. Co więcej, próbuje się wywoływać w nas poczucie bezradności wmawiając, że dzieci i tak nie uratujemy. Kobieta ciężarna przedstawiana jest wręcz jako ofiara ciąży, mamy więc jej współczuć i ułatwić pozbycie się dziecka, bo ona i tak to zrobi.

To, że nie jesteśmy w stanie ratować dzieci po tym, gdy zapadnie już decyzja o ich zabiciu, jest kłamstwem, w które nie należy wierzyć. Natomiast tzw.”bezpieczna aborcja” jest manipulacją, która ma nas uciszyć; manipulacją o tyle niebezpieczną, że używaną do przeforsowania legalności aborcji. Przykładem może być kampania, która doprowadziła do zalegalizowania zabijania dzieci w Stanach Zjednoczonych w 1973 roku.

Prawo kształtuje nasze rozumienie moralności nawet wówczas, gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wpływa na nasze postrzeganie zjawisk jako dobrych lub złych. Dlatego też społeczna akceptacja aborcji jest w dość dużej mierze odbiciem obecnie obowiązującego prawa. Przed 1993 rokiem, gdy aborcja była legalna na życzenie i powszechnie stosowana, większość ludzi w Polsce nie widziało w niej niczego nagannego, ot – zwykły zabieg. Teraz aborcja uważana jest przez ogół społeczeństwa jako niedopuszczalna, dlatego też prób pozbycia się dziecka jest mniej. Zauważmy, że niezwykle rzadko słyszymy o przypadkach powikłań po nielegalnych aborcjach. Warto również wspomnieć, że rozpowszechniane przez organizacje proaborcyjne rzekome dane o tzw. podziemiu aborcyjnym są mocno zawyżone. Świadczy o tym liczba legalnych aborcji wykonana w roku 1997, gdy przez 10 miesięcy można było zgodnie z prawem zabić dziecko praktycznie na żądanie: abortowano wtedy nieco ponad 3 tysiące dzieci.

Zostawiając na boku proaborcyjną propagandę, skupmy się na nienarodzonym dziecku. Musimy mieć świadomość, że w trakcie każdej aborcji dziecko jest zabijane. Niezależnie od użytych narzędzi, warunków higienicznych ,czy potencjalnych powikłań, za każdym razem ginie człowiek. Nie da się nazwać bezpiecznym ‘zabiegu’ który zabija. Organizacje proaborcyjne ogłosiły 28 września  dniem „walki o bezpieczną aborcję”. Bądźmy świadomi co próbuje się ukryć pod tym wyrażeniem

Co się dzieje za zamkniętymi drzwiami klinik aborcyjnych? Między 5. a 13. tygodniem życia płodowego najczęściej używa się urządzenia, którego ssąca końcówka wprowadzona do macicy wsysa delikatne ciało dziecka, rozrywając je na kawałki. Na wczesnym etapie ciąży stosuje się także aborcję farmakologiczną: preparat, który po zażyciu przez matkę powoduje śmierć dziecka. W II trymestrze (14-26 tydzień ciąży) stosuje się aborcję przez rozszerzenie i wydobycie – wprowadzone do macicy szczypce pozwalają wyjąc części ciała kawałek po kawałku. Na końcu miażdży się i wyjmuje głowę. Często stosowaną procedurą – szczególnie w Polsce podczas aborcji eugenicznej – jest wywołanie porodu, w czasie którego dziecko ma umrzeć. W III trymestrze, gdy dziecko jest duże i prawie gotowe do narodzin, podaje się zastrzyk z trucizną, która je zabija, następnie wywołuje się poród.

Aborcja niesie ze sobą poważne ryzyko dla matki i nigdy nie jest w pełni bezpieczna, jak chcieliby jej zwolennicy. Ścianka macicy może zostać uszkodzona przez ostro zakończone odłamki kości dziecka tak samo jak szyjka macicy, co skutkuje poważnymi komplikacjami w czasie następnych ciąż. Bardziej powszechne są zakażenia i krwotoki. Warto wspomnieć, że w Stanach Zjednoczonych częstym powodem zamykania klinik aborcyjnych są złe warunki higieniczne. Zupełnie legalna procedura staje się zagrożeniem dla zdrowia i życia, szczególnie gdy w grę wchodzi zarabianie ogromnych pieniędzy. W tym kontekście feministyczne hasła o dobru kobiet i bezpiecznej aborcji zdają się jeszcze bardziej oderwane od rzeczywistości.

Zwolennicy prawa do aborcji posuwają się w swoim ignorowaniu człowieka nienarodzonego tak daleko, że procedurę, która go zabija, nazywają bezpieczną. Tutaj w pełni uwidacznia się podstawowa różnica między obrońcami prawa do życia i zwolennikami prawa do aborcji: pierwsi troszczą się zarówno o matkę jak i o dziecko, drugich dziecko nie obchodzi zupełnie, a dobro ciężarnej kobiety – tylko pozornie.

Natalia Klamycka

Udostępnij Tweet Udostępnij Wyślij