Sexed – przepis na deprawację

Anja Rubik, znana nie tylko jako modelka, ale także jako osoba aktywnie popierająca czarne protesty i środowiska feministyczne, które dążą do legalizacji aborcji na życzenie – jest pomysłodawczynią kampanii „Sexedpl”. Kampania ta, za pomocą krótkich filmików, ma, w myśl Rubik, przybliżyć młodym ludziom tematy tabu, wstydliwe, związane z seksem. Patronat nad akcją objęły Dziewuchy Dziewuchom, zaś ten medialny – „Wysokie Obcasy”…

Dlaczego powstała taka akcja? Otóż, w Polsce źle się dzieje. Społeczeństwo jest zacofane, jeśli chodzi o seks, ludzie nie potrafią o tych sprawach porozmawiać, nie umieją się otworzyć na niesamowite doznania seksualne. Widząc ten zaścianek w Europie, na pomoc przyszła nam światowej sławy modelka Anja Rubik. Ma ona także w dorobku m.in. popieranie idei czarnego protestu, bo przecież aborcja jest w obronie życia. Czy mają państwo jakieś wątpliwości? Myślę, że niepotrzebnie, bo to przecież logika jedyna w swoim rodzaju. Wiem, że państwu by to nawet nie przyszło do głowy, no ale cóż poradzić – wszak w Polsce króluje średniowiecze. Anja Rubik stwierdziła pewnie, że ludzie żyją pod presją i nie mogą wyzwolić swoich emocji i popędów. A seks jest tak istotną częścią naszego codziennego życia! Uf, dobrze, że znalazła się taka osoba, która wchodzi z buciorami w życie każdego człowieka i pokazuje, co jest dla niego przydatne. Nawet jeśli ten człowiek sobie tego nie życzy. Drodzy państwo, to jest właśnie prawdziwa wolność! W dodatku zaangażowały się w to powszechnie znane w Polsce osoby. To dopiero argument sam w sobie. Wszystko to bardzo wzrusza, prawda? Bo dlaczego niby Anja Rubik wraz z osobami powszechnie znanymi w Polsce miałaby się zajmować zwykłymi szaraczkami (bez obrazy), żyjącymi w tym kraju? Ma do roboty pewnie ciekawsze zajęcia. A jednak – z troską pochyliła się nad tym palącym problemem, ponieważ chce nas uchronić przed… no właśnie, przed czym?

Pozorna edukacja

Dobrze, żarty na bok. Kampania wystartowała 2 tygodnie temu. Przeglądnęłam te filmiki edukacyjne, które serwują nam powszechnie znane osoby w Polsce. Tutaj muszę uczynić pewne sprostowanie – nie byłam w stanie obejrzeć wszystkich odcinków tej, nazwijmy to, edukacji. Dlaczego? Ponieważ w tych filmikach żadnej edukacji nie ma! Oglądając to, od razu przypomniały mi się „edukacyjne” zapędy grupy Ponton, która bardzo chciała, aby edukacja seksualna typu B weszła do polskich szkół. No i masz – w filmikach zachęca się, aby poznać właśnie tę edukację! Ta kampania, wbrew niegroźnym pozorom, jest bardzo dobrze przemyślana, nastawiona na całkowite zdeprawowanie młodych ludzi. Mówiąc, że seksedukacja rozwiąże wszystkie problemy związane, a jakże, z seksem, głównie z niechcianą ciążą, zarażeniami i gwałtami – rozprzestrzenia się kłamstwo. Biorąc pod uwagę dane z krajów Europy Zachodniej można odnieść wręcz odwrotne wrażenie. Dla przykładu odniosę się do jednego tylko kraju, który doskonale odzwierciedla skalę degeneracji moralnej młodych. Degeneracji powstałej właśnie na skutek tzw. edukacji seksualnej.

Aborcja – o to nam chodzi

W Wielkiej Brytanii na dobre zakorzeniła się seksedukacja. Jest wtłaczana do umysłów uczniów już od 5. roku życia. We wczesnym etapie szkolnym jej program skupia się na pokazaniu dzieciom, w formie rysunkowej, szczegółów stosunku płciowego oraz masturbacji jako czegoś normalnego i naturalnego. Dzieci są także przekonywane, że homoseksualizm to taka sama orientacja jak heteroseksualizm, więc jeśli w wieku nastoletnim ktoś „poczuje się” bardziej homo niż hetero – ma to zaakceptować, bo innej drogi nie ma. Program seksedukacji zakłada, że wszyscy nastolatkowie, nawet ci w wieku 13 lat, są aktywni seksualnie, w związku z czym promuje szeroką ofertę antykoncepcyjną i wczesnoporonną łącznie z informacją, gdzie i jak można takie środki nabyć. W ten sposób rozbudza się młodych ludzi, którzy z czasem, nastawieni wyłącznie na swoją potrzebę wyładowania seksualnego, wykorzystują innych, nie zawsze chętnych do tego aktu ludzi. Na tym nie koniec, bo przecież żadna antykoncepcja nie daje 100% ochrony przed niechcianą ciążą. Co więc zrobić, gdy mimo zabezpieczeń poczęte zostanie dziecko? Ups, przepraszam, zlepek komórek, jak to mówią środowiska feministyczne, bo przecież to naturalne, że z czegoś powstaje nagle ktoś, prawda? Otóż, w przypadku zajścia w ciążę, nastolatka wie, gdzie może udać się w celu „zakończenia” tego „etapu”, ponieważ zajęcia z seksedukacji prowadzą bardzo często organizacje zewnętrzne, kierujące dziewczyny do klinik aborcyjnych. W ten sposób nakręca się wielki, krwawy biznes, o czym mówiła Carol Everett, działająca kiedyś w przemyśle aborcyjnym. Efekt seksedukacji jest zawsze jeden: wzrasta liczba ciąż wśród nastolatek, a w  konsekwencji masowo mordowane są nienarodzone dzieci. Nikt z tych seksedukatorów nie pomaga dziewczynie, która później boryka się z problemami zdrowotnymi natury fizycznej i psychicznej…

Lek na całe zło?

Sexedpl to, wypisz wymaluj, taki sam schemat działania. Co z tego, że nie odbywa się to w szkole? Co z tego, że widzimy na ekranie przyjazne twarze znanych nam często osób? Główną puentą płynącą z tej akcji jest hasło: „Prezerwatywa lekiem na całe zło. Będziesz miał ją przy sobie, nic ci nie grozi”. To jest tak śmieszne, że aż tragiczne. Albo na odwrót. Posłużę się jednym przykładem. Program „Rozwój młodych ludzi” został opublikowany w marcu 2009 roku w Brytyjskim Dzienniku Medycznym. Wzięło w nim udział 2 724 osób w wieku 13-15 lat. Podzielono ich na dwie grupy – grupę kontrolną, która nie miała styczności z edukacją seksualną, i grupę interwencji, która intensywnie uczęszczała na seksedukację. Wyniki pokazały, że wśród dziewczyn z drugiej grupy było o 3,5 razy więcej ciąż niż w grupie pierwszej.

Owszem, dziewczyny powinny chodzić do ginekologów, ludzie ogólnie rzecz biorąc, powinni się systematycznie badać i dbać o siebie. Powinni też przede wszystkim dbać o swoją godność i nie dać się wykorzystywać do seksualnych eksperymentów. Ciekawe, że Anja Rubik, zwolenniczka tezy „moje ciało, moja sprawa, a wam nic do tego”, nie stosuje takiej praktyki w odniesieniu do edukacji seksualnej. A przecież to intymna sfera każdego człowieka, nie wolno jej naruszać, nieprawdaż?

Agnieszka Jarczyk

Udostępnij Tweet Udostępnij Wyślij