„To wina mężczyzn” – pikiety na Śląsku Cieszyńskim

Maj obfitował na ziemi cieszyńskiej w pikiety broniące życia nienarodzonych dzieci. Wolontariusze fundacji udali się przez ostatni miesiąc do trzech miast, aby uświadamiać tamtejszym mieszkańcom i turystom, że aborcja jest najgorszym okrucieństwem.Obrońcy życia udali się do Ustronia, Skoczowa i Wisły. Za każdym razem mieli ze sobą plakat pokazujący ofiarę okrutnego procederu aborcyjnego oraz megafon, poprzez który docierali do wielu ludzi z prawdą, dla niektórych w dalszym ciągu niezrozumiałą, odrzucaną, wyśmiewaną czy bolesną.

Jako jedni spośród 830 tysięcy obywateli Polski, którzy jednoznacznie opowiedzieli się za szybkim uchwaleniem prawnej ochrony życia, proliferzy niezłomnie informowali, że każdego dnia ginie trójka nienarodzonych dzieci. Przechodnie oraz kierowcy mogli usłyszeć m.in. o okrutnym przebiegu aborcji farmakologicznej, losie zabitych w tym procederze dzieci, stale zwiększającej się liczbie ofiar, będącej skutkiem opieszałości i ignorancji polityków rządzących naszym państwem. A przecież życie ludzkie nie może być wplątane w polityczną grę, w której ważniejsze okazują się stanowiska, prestiż, słupki poparcia, przychylne spojrzenie osób żądających unicestwienia bezbronnego, nienarodzonego człowieka. Życie ludzkie jest naczelnym, fundamentalnym prawem, bez którego inne prawa tracą na znaczeniu.

Obecnie, politycy nic sobie nie robią z tego, że od momentu złożenia projektu w Sejmie RP życie straciło już ponad 500 dzieci. A liczba ta stale wzrasta! 95% aborcji dokonywanych jest z powodu wykrycia lub samego podejrzenia dziecka o chorobę. Niejednokrotnie okazywało się, że dziecko takie, mimo diagnoz lekarskich, rodziło się zdrowe. O ile dożyło swojego porodu…

Pikieta w Wiśle odbyła się w Dzień Matki. Obrońcy życia kierowali słowa właśnie do matek: „Dziś lansowana jest idea fałszywego miłosierdzia, w której słychać, że w imię dobra lepiej zabić. Aborcja zabija, w sensie dosłownym, dziecko. Ono umiera w męczarniach. Ale niszczy także mamę, której kobiecość zostaje zdeptana, rozszarpana. Nie daj sobie wmówić, że aborcja jest ok” – takie hasła zmuszały niektórych do przystanięcia, refleksji. Wywoływały także określone reakcje. Jedna z kobiet podeszła, twierdząc na początku, że przecież aborcja to prywatna sprawa każdego człowieka. „To wina mężczyzn” – rzuciła nieco zaczepnie. Na skutek rozmowy z jednym z wolontariuszy, który przyznał jej rację mówiąc, że mężczyzna powinien wziąć odpowiedzialność za poczęte dziecko, a nie umywać ręce, kobieta ta zmieniła nastawienie do pikietujących wolontariuszy i prawdy, którą pokazywali. Ta sytuacja jasno pokazuje, że działanie na ulicy ma sens, ponieważ wiele osób dostrzega w końcu bezwzględne zło, jakim jest aborcja.

Wolontariusze fundacji w dalszym ciągu będą wytrwale apelować o szybkie uchwalenie prawnej ochrony życia. Projekt „Zatrzymaj Aborcję” w dalszym ciągu nie jest procedowany, a życie nienarodzonych dzieci nie jest bezpieczne. Tylko poprzez bezkompromisową walkę o prawdę, o te bezbronne maleńkie osoby, wspólnie możemy odnieść zwycięstwo.

Agnieszka Jarczyk

Udostępnij Tweet Udostępnij Wyślij