Chcecie dostać mandat? – pikieta w Bielsku-Białej

Tydzień temu Komisja Polityki Społecznej i Rodziny skierowała projekt „Zatrzymaj Aborcję” do podkomisji nadzwyczajnej. Nie wiadomo, kiedy ten nowo powstały twór się zbierze i jaki los czeka nienarodzone dzieci. Na chwilę obecną śmierć poniosło ok. 670 bezbronnych Polaków, którym nie pozwolono się narodzić. A liczba ta stale wzrasta. Wolontariusze fundacji po raz kolejny pikietowali w centrum Bielska-Białej, by dalej uświadamiać ludzi o okrutnym procederze aborcyjnym oraz pokazać swój sprzeciw wobec ciągłych opóźnień w uchwaleniu prawnej ochrony życia.

Środek tygodnia mijał pod znakiem deszczu i wiatru. Mimo to proliferzy wyszli na uczęszczany deptak w stolicy Podbeskidzia, by pokazać prawdę na temat aborcji za pomocą plakatu oraz megafonu, z którego niosły się słowa uświadamiające o coraz większej liczbie ofiar aborcyjnej zbrodni, o opieszałości polskich polityków, dla których bardziej liczy się wygoda i stanowiska niż troska o wszystkich obywateli kraju. Wolontariusze wskazywali także na hipokryzję środowisk feministycznych, które z jednej strony chętnie lansują się podczas różnych akcji charytatywnych na rzecz osób niepełnosprawnych deklarując pomoc dla nich i ich rodzin, a z drugiej strony – żądają prawa do ich zabicia jeszcze przed narodzeniem.

Niektóre z przechodzących obok pikiety osób przystawały, spoglądały na plakat i w ciszy odchodziły. Inne kręciły z dezaprobatą głowami. Jedna z kobiet podeszła do wolontariuszki pytając, czy na takie akcje są w ogóle wystawiane pozwolenia. „Zakłócacie porządek!” – mówiła podniesionym głosem. Nie chciała jednak rozmawiać. Na odchodne rzuciła: „Dziewczyno, zastanów się, co robisz!” i odeszła spiesznym krokiem. Po jakimś czasie niedaleko miejsca, w którym pikietowali proliferzy, stanął młody chłopak i zaczął robić im zdjęcia. Po chwili podszedł bliżej. „Wiecie, że tego typu obrazy nie mogą być wystawiane na widok publiczny?”. Przewodniczący zgromadzenia odsyłał go do wyroków sądowych, jakie zapadały podczas różnych rozpraw w kontekście działalności ruchów prolife. Wszystkie wskazywały na prawne ich działanie. Chłopak jednak obstawał przy swoim twierdząc, że takie pikiety to łamanie polskiego prawa. „Chcecie dostać mandat?” – pytał. Widząc jednak, że na wolontariuszach tego rodzaju groźby nie robią żadnego wrażenia, odszedł. Przykre jest to, że niektórzy ludzie nie widzą łamania prawa, gdy bezbronny człowiek zostaje zabijany, ale chcą zakazywać pokazywania prawdy na ten temat.

Proliferzy widzą, że czeka ich jeszcze sporo pracy na tym polu, niemniej na każdej pikiecie widać efekty. Kilku przechodniów pokrzepiało wolontariuszy życzliwymi gestami, inni mówili, że wspierają takie działania gratulując pikietującym odwagi i życząc sił w tym, co robią. Jeden mężczyzna stwierdził, że jest V przykazanie „Nie zabijaj” i ono, wbrew krzykom zwolenników pro-choice, nie straciło swej ważności. Niektórzy pytali też, czy prowadzona jest zbiórka podpisów w obronie życia, ponieważ chcieli ją poprzeć. Jedna z młodych kobiet, oczekująca narodzin dziecka, dopytywała o losy projektu „Zatrzymaj Aborcję”, pod którym złożyła swój podpis. Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego lekceważony jest głos ludzi w tak fundamentalnej kwestii. Wolontariusze też tego nie rozumieją, ale nie zamierzają ustawać w działaniu. Póki co, trwa walka o uchwalenie prawa do życia, pod którym podpisało się 830 tysięcy obywateli Polski. Proliferzy reprezentują ten potężny głos i nie pozwolą, aby został zapomniany. Dlatego już niedługo odbędzie się kolejna uliczna akcja – stań z nami w obronie tych najmniejszych, zaapeluj do polityków o szybkie uchwalenie projektu „Zatrzymaj Aborcję”!

 

Agnieszka Jarczyk

Udostępnij Tweet Udostępnij Wyślij