Aborcja nie jest opieką zdrowotną

W świecie radykalnych zwolenników aborcji istnieje wiele absurdów. Dobrym przykładem są rzucane podczas feministycznych demonstracji fanatyczne hasła o aborcji w obronie życia, których jawne oderwanie od rzeczywistości wydaje się bardziej szkodzić niż pomagać ruchowi na rzecz legalizacji aborcji. Inne działania są bardziej przemyślane, chociaż nie mniej absurdalne. Chodzi o amerykańskie organizacje proaborcyjne, które zaczęły określać zabicie dziecka nienarodzonego mianem opieki zdrowotnej. W swoim fanatyzmie idą jeszcze dalej – pojawił się pomysł, by stać z transparentami #FakeClinic (po polsku: fałszywa klinika) przed ośrodkami oferującymi ciężarnym kobietom kompleksowe wsparcie zamiast aborcji.

Opieką zdrowotną, według definicji, nazywa się ogół środków mających na celu zapobieganie i leczenie chorób. Ciąża nie jest stanem chorobowym, wobec tego aborcji nie da się nazwać leczeniem choroby, a więc opieką zdrowotną. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że podczas aborcji ginie człowiek, co jest całkowitym przeciwieństwem działań leczniczych, nazwanie jej opieką zdrowotną jest z pewnością absurdem. Jednak nawet jeśli całkowicie zignorujemy dziecko i – wzorem aborcyjnych aktywistów – skupimy się tylko i wyłącznie na jego matce, nadal nie da się włączyć aborcji w opiekę zdrowotną kobiet. Dlaczego? Odpowiedzi nie znajdziemy w oficjalnych materiałach propagatorów aborcji, bo fakty na temat negatywnych skutków zabiegu są niewygodne.

Aborcja i przedwczesny poród. Według amerykańskiego Institute of Medicine of the National Academies of Science aborcja zwiększa ryzyko wystąpienia przedwczesnego porodu w kolejnych ciążach. Wcześniactwo i problemy zdrowotne, które występują w jego następstwie, są przyczyną aż 17% niemowlęcych śmierci w Stanach Zjednoczonych. Wcześniaki narażone są na liczne trudności i opóźnienia w rozwoju: problemy z jedzeniem, słyszeniem, widzeniem, oddychaniem. Warto wspomnieć, że w USA kobiety rasy czarnej 3 razy częściej rodzą wcześniaki jak również statystycznie 3 razy częściej dokonują aborcji.

Aborcja i rak piersi. W latach 2000-2018 przeprowadzono aż 29 badań wykazujących związek aborcji z rakiem piersi. Louise Brinton, była szefowa National Cancer Institute, udowodniła, że aborcja wiąże się z 40% wzrostem ryzyka zachorowania na raka piersi, jakkolwiek Instytut zaprzecza wynikom badań. Medycy zbyt często uwikłani są w politykę zamiast trzymać się faktów.

Aborcja i zdrowie psychiczne. W Stanach Zjednoczonych istnieje stałe zapotrzebowanie na inicjatywy pomagające uporać się psychicznie z dokonaną aborcją zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Aborcja rani mocno i boli przez długie lata. W organizacjach promujących aborcję wciąż i wciąż powtarza się: kobieta ma mieć wybór: urodzić czy dokonać aborcji. Ma to być w założeniu samodzielna decyzja, ale szeroka dostępność i w konsekwencji także społeczne przyzwolenie na aborcję, sprawia, że kobiety poddawane są naciskom. Według badań opublikowanych w Journal of American Physicians and Surgeons nawet 73,8% kobiet doświadczało różnego rodzaju presji by dokonać aborcji, a 58,3% zrobiło to, by zadowolić inną osobę. Nic dziwnego, że tak wiele kobiet szuka pomocy, by uporać się z poczuciem winy, smutkiem, stratą prowadzącymi nawet do depresji i prób samobójczych. Wciąż jednak środowiska nazywające same siebie kobiecymi i próbujące stwarzać wrażenie jakoby reprezentowały interesy kobiet, wielbią aborcję jako przynoszącą kobietom wolność, swobodę, niemal szczęście. Te same organizacje gorąco zaprzeczają istnieniu syndromu post-aborcyjnego, co jest działaniem na szkodę kobiet tak samo jak wmawianie im, że możliwość zabicia dziecka jest czymś, czego potrzebują.

Sam zabieg aborcji także jest niebezpieczny. Oprócz wymienionych zagrożeń warto wspomnieć także o ryzyku wynikającym z samej procedury. Podczas aborcji może dojść do obfitego krwawienia, uszkodzenia organów (macica, szyjka macicy, pęcherz moczowy), poza tym częste są infekcje wynikające z pozostawienia w jamie macicy szczątków dziecka (doświadcza ich nawet 1 na 59 kobiet) lub z niezachowania zasad higieny. W Stanach Zjednoczonych jest coraz więcej alarmujących doniesień o brudzie i niedostatecznej opiece nad pacjentką w klinikach aborcyjnych Planned Parenthood. W skrajnych przypadkach komplikacje prowadzą do śmierci.

Nazywanie aborcji opieką zdrowotną jest takim samym szkodliwym propagandowym kłamstwem, jak wmawianie kobietom, że potrzebują możliwości zabicia dziecka. Ruch promujący aborcję jest zbudowany na oszustwach, począwszy na ignorowaniu faktu, że życie człowieka zaczyna się w momencie poczęcia, a skończywszy na przekonywaniu opinii publicznej, że organizacjom proaborcyjnym zależy na dobru kobiet.

Na podstawie: https://www.lifesitenews.com/opinion/no-abortion-is-not-health-care.-its-fakehealth

Natalia Klamycka

Udostępnij Tweet Udostępnij Wyślij