Za, a nawet przeciw, czyli jak poseł Matusiak gra ludzkim życiem

2 lipca br. Komisja Polityki Społecznej i Rodziny powołała specjalną podkomisję, która miała zająć się procedowaniem projektu „Zatrzymaj Aborcję”. Przewodniczącym tego organu został poseł Grzegorz Matusiak. W chwili, gdy piszę niniejszy tekst, mija właśnie cztery i pół miesiąca od momentu powstania podkomisji. Chciałoby się w tym miejscu opowiedzieć, jakie prace zostały poczynione przez ten czas, jednak jest to niemożliwe – na powołaniu podkomisji się skończyło. Prac jak nie było, tak nie ma, a bierność ta skutkuje śmiercią trójki nienarodzonych dzieci każdego dnia.

Posłowie Bożena Borys-Szopa (Przewodnicząca Komisji PSR) i Grzegorz Matusiak myśleli, że zamydlą oczy społeczeństwu zarzekając się, jak to są za życiem, pokazując, jak to z troski o ważkość tematu powołują dodatkowe organa do wnikliwszego rozpatrywania projektu „Zatrzymaj Aborcję”. Myśleli, że w ten sposób uzyskają „święty” spokój. Spotkała ich jednak niespodziewana dla nich sytuacja – oto obrońcy życia rozpoczęli kampanię informacyjną o poczynaniach posłów na ulicach śląskich miast! Zwykli ludzie w okręgach wyborczych dowiadują się, że oboje politycy, blokując projekt, przyczyniają się do śmierci kolejnych nienarodzonych dzieci! Poseł Borys-Szopa była pewnie przekonana, że tworząc podkomisję zrzuca odpowiedzialność na kogoś innego i sprawa jej już nie dotyczy. Nic bardziej mylnego. Tym ruchem doprowadziła do dalszego blokowania „Zatrzymaj Aborcję”. Poseł Matusiak był pewnie przekonany, że wypowiadając puste obietnice o szybkim zwołaniu posiedzenia podkomisji uśpi czujność proliferów. Nic bardziej mylnego. Każdego dnia w polskich szpitalach giną kolejne niewinne osoby, obrońcy życia są głosem tych bestialsko mordowanych dzieci, nie mogą siedzieć bezczynnie, tym bardziej, że politykom niespieszno, jak widać, do ratowania każdego ludzkiego życia.

Hmm, a może posłowi Matusiakowi wydaje się, że praca w podkomisji to całe miesiące debat i rozpatrywania danej sprawy? Sprawdźmy zatem, w jakim trybie pracują zwykle powołane podkomisje. Ot, taka na przykład podkomisja do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz niektórych innych ustaw (2067). Data jej powołania to 9 stycznia 2018 r., pierwsze posiedzenie odbyło się 18 stycznia i w tym samym dniu sprawa została zamknięta. No dobrze, idźmy dalej: podkomisja do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne oraz niektórych innych ustaw (2386). Data jej powołania to 11 kwietnia 2018 r., pierwsze posiedzenie wyznaczono na 13 kwietnia, zaś ostateczne zamknięcie sprawy nastąpiło 10 maja. O, jest taka, która istniała nieco dłużej – to podkomisja do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi (2232). Przedział czasowy, w jakim pracowała, to okres między 20 marca br. a 8 maja br. Czyli niecałe dwa miesiące… Ale zaraz, od momentu powołania podkomisji kierowanej przez posła Grzegorza Matusiaka minęło cztery i pół miesiąca, a liczba zwołanych w tym okresie posiedzeń to… zero, o sprawozdaniu z prac i rekomendacji projektu nie wspominając! Czy poseł Matusiak ma na uwadze to, że stawka w tym przypadku jest bardzo wysoka, bo dotyczy życia niewinnych ludzi? Czy może bardziej martwi się o to, że po zatrzymaniu aborcji nagle będzie się rodzić więcej ludzi? O nie, toż to byłaby zgroza! Rząd co prawda, miał w programie wyborczym zapis o postawie prorodzinnej, ale bez przesady…

No tak, żarty żartami, ale prawdziwą zgrozą jest to, że poseł Matusiak jest głuchy na krzyki mordowanych w szpitalach dzieci. Jego bierność przyczyniła się do śmierci 430 bezbronnych osób. A liczba ta stale wzrasta! Obrońcy życia od dawana wskazują, że podkomisja kierowana przez Matusiaka w ogóle nie działa. Co na to sam przewodniczący? – My pracujemy nad projektem tej ustawy, ale również zapoznajemy się z wszystkimi pismami, które spływają do sekretariatu naszej podkomisji. Osobiście głosowałem za życiem i jestem za życiem. Myślę, że o terminie poinformujemy społeczeństwo, panią Kaję Godek i zainteresowane osoby – zapewniał.

Ale czy aby na pewno powiedział prawdę? Na twitterze dziennikarz Artur Stelmasiak zamieścił skan odpowiedzi, jaką otrzymał z Kancelarii Sejmu. Jasno z niej wynika, że poseł Matusiak jako przewodniczący podkomisji rozpatrującej projekt „Zatrzymaj Aborcję” nie wyznaczył żadnego terminu posiedzenia, ani też w okresie od 2 lipca do 18 października br., nie wpłynęła żadna korespondencja do niego adresowana. Analogicznie, nie zarejestrowano żadnej korespondencji wychodzącej. Jak w takim razie występowano o opinie i do kogo? A może to tylko kolejna wymówka mająca na celu zbycie obywateli pytających o zakaz aborcji?

 „Osobiście jestem za życiem” – to słowa posła, który nie robi absolutnie nic, aby to życie rzeczywiście ochronić i o nie dbać. Tym bardziej, że ma wszelkie instrumenty mogące w krótkim czasie doprowadzić do prawnego uregulowania sprawy aborcji eugenicznej. Być za, a nawet przeciw to postawa dogodna dla posła, bo może w dalszym ciągu ogrywać dobrych ludzi i nie zważać na to, że w tej grze giną kolejne niczemu niewinne maluchy.

Jednak posłem się bywa, a człowiekiem jest się zawsze. Gdy wygaśnie mandat poselski, trzeba będzie wstać rano i jakoś spojrzeć w lustro – tylko jak…?

Agnieszka Jarczyk

Udostępnij Tweet Udostępnij Wyślij