Pikieta #ZatrzymajAborcję przed Sejmem – kontra do „czarnego piątku”

W piątek o godzinie 15:00 zebraliśmy się przed gmachem Sejmu, żeby domagać się od posłów podjęcia prac nad projektem #ZatrzymajAborcję oraz sprzeciwić się odbywającemu się tam chwilę później wiecowi zwolenników aborcji nienarodzonych dzieci podejrzanych o chorobę. Pikieta zakończyła się sukcesem mimo prób jej zablokowania przez urzędników warszawskiego ratusza.

Nasze zgromadzenie zgłosiliśmy do Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w środę rano, ale dopiero w czwartek o godzinie 11:00 otrzymaliśmy z pismo nakazujące nam zmianę miejsca lub czasu naszej pikiety ze względu na odbywający się również pod Sejmem tzw. „czarny protest”. Urzędnicy stwierdzili, że niemożliwe jest bezpieczne rozdzielenie wiecu feministek zgłoszonego na 1000 osób i naszej kilkudziesięcioosobowej pikiety. Na ustosunkowanie się do wezwania dostaliśmy… zaledwie trzy godziny.

Niestety fakt zarejestrowania naszego zgromadzenia dopiero w piątek rano, skutecznie utrudnił zaproszenie warszawiaków do udziału. Ostateczne miejsce pikiety mogliśmy podać publicznie zaledwie na kilka godzin przed jej rozpoczęciem. Działanie urzędników wyglądało na próbę ocenzurowania debaty publicznej o aborcji poprzez wykluczenie z niej strony pro-life. Szczególnie biorąc pod uwagę aktywność warszawskiego ratusza na Facebooku. Nie pozostawia ona złudzeń co do tego, że urząd kierowany przez Hannę Gronkiewicz-Waltz bardzo jednoznacznie opowiedział się po stronie zwolenników aborcji na życzenie.

W piątek po dotarciu na miejsce zbiórki przed Sejmem ustawiliśmy się z banerami pokazującymi zdjęcia ofiar aborcji i przypominającymi stojącym naprzeciw nam feministkom, że połowa ofiar aborcji to niepełnosprawne dziewczynki. Banery i odtwarzane przez megafon nagranie wywoływało po stronie zwolenników aborcji taką wściekłość, że chcąc nas zakrzyczeć, zagłuszali jednocześnie przemówienia swoich liderów. Jak widać wiedzieli tak jak my, że ich „autorytety” nie mają nic nowego ani wartościowego do powiedzenia i woleli skupić się na walce z naszym przekazem. Dla postronnego obserwatora to co działo się przed Sejmem musiało wyglądać jak starcie cywilizacji – po jednej stronie obrońcy dzieci niepełnosprawnych, a po drugiej rozwrzeszczana i wulgarna czarna grupa zwolenników ich zabijania.

 

Przed banerami ułożyliśmy także trzy krzyże składające się z ponad trzystu zapalonych zniczy symbolizujących liczbę dzieci, które zostały zabite w polskich szpitalach od 30.11.2017 roku, kiedy projekt #ZatrzymajAborcję został złożony do Sejmu.

Najbliższe posiedzenie sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny odbędzie się w połowie kwietnia. Do tego czasu kolejnych kilkadziesięcioro dzieci zostanie okrutnie zabitych przez aborterów. Ile pikiet pod Sejmem będzie musiało się jeszcze odbyć zanim w końcu uda nam się zagwarantować dzieciom niepełnosprawnym taką samą ochronę życia, jaką cieszą się ich zdrowi rówieśnicy? Ile dzieci posłowie są gotowi złożyć jeszcze na ołtarzu „świętego spokoju”? Mamy nadzieję, że protest pod Sejmem uświadomi posłom, że czas debatowania nad aborcją eugeniczną już się skończył. Teraz przyszła pora, żeby jej w końcu zakazać.

Udostępnij Tweet Udostępnij Wyślij